"Lśnienie" - Stephen King
Uznana za klasykę pozycja iście psychologiczna. Z elementami zagadkowymi, o posmaku horroru historia o telepatycznie uzdolnionym dziecku. Były nauczyciel Jack Torrance, obecnie pozbawiony weny pisarz, na zimę przenosi się ze swoją żoną i telepatycznie uzdolnionym synem Dannym do górskiego hotelu, który nawiedzony jest przez dziesiątki duchów. Ojciec-pisarz-nauczyciel okazuje się także walczącym z nałogiem alkoholikiem, co doprowadza go do obłędu, który będzie musiał znaleźć ujście. Uważana przez bardzo wielu czytelników historia ta jest dziełem wszechczasów, jeśli chodzi o horrory. Niestety, mylą się. To jest owszem, zgrabnie skonstruowana powieść, która może chwilami zjeżyć włosy, posiada ciekawe zwroty akcji (plus jeden naprawdę efektowny), ale to za mało, by obdarzać ją takim mianem - zwłaszcza, jeżeli mówi się o pozycji spod pióra Kinga, człowieka, który na koncie ma kilkanaście o wiele ciekawszych propozycji. "Carrie", "Misery", "Pokochała Toma Gordona" - można tak wymieniać kilka minut. "Lśnienie" na pewno nie jest horrorem wszechczasów, nawet tych produkcji Kinga.